Z każdym rokiem odkrywamy nowe możliwości

Z każdym rokiem odkrywamy nowe możliwości

PODZIEL SIĘ

O syntezie wielu dziedzin sztuki w tworzeniu niezwykłych widowisk mówi Agnieszka Glińska, założycielka Art Color Ballet.

Zaczęło się od eksperymentu, połączenia tańca, muzyki i malarstwa na ciele. Tak powstał Art Color Ballet – pierwszy w Polsce zespół o takim charakterze, wykorzystujący w spektaklach bodypainting. Czy dla prekursorów początki były trudne?

Od początku był ogromy entuzjazm, a z każdym rokiem odkrywanie nowych możliwości. Zaczęło się od tańca i malarstwa, a z biegiem lat coraz bardziej interesuje mnie technika sceniczna, multimedia, fotografia i synteza wielu dziedzin sztuki w tworzeniu widowisk. Początki tworzenia bodypainting były trudne ze względu na słabą dostępność profesjonalnych materiałów. Teraz, po wielokrotnym już uczestnictwie w World Bodypainting Festival, gdzie jeździmy co rok od 2003, nie ma już farby czy techniki, której byśmy nie spróbowali przy tworzeniu malarstwa na ciele. Wiele razy stanęliśmy też na podium, uczestnicząc w konkursach bodypainting, a nasze prace były pokazane jako nowy kierunek wykorzystania sztuki body art.

Wasze projekty zachwycają i inspirują. Widać, że pomysłów na nowe realizacje Pani nie brakuje. A co dla Pani stanowi inspirację? Co jest bodźcem do tworzenia?

Nie ma jednej formy, która mnie inspiruje, ale to, co dzieje się pomiędzy różnymi tworzywami – czy jest to człowiek, czy zderzenie wody z olejem. Chodzi o pewien rodzaj unikatowej reakcji lub przetworzonego znaczenia codzienności. Czasem pomysł i prostota jest bodźcem, a czasami jest nim uboczny produkt reakcji lub odmienny kąt patrzenia na rzeczywistość.

Czasem zapraszani jesteśmy do widowisk z gotowym scenariuszem, gdzie pozostaje interpretacja gotowej wizji reżysera. Zgłaszają się do nas ciekawe osoby, które nas inspirują – wykonywaliśmy już na przykład sesje ze skoczkami spadochronowymi, sesje podwodne, a ostatnio nawet z krakowską grupą AcroYogi.

Fot. Wacław Wantuch
Fot. Wacław Wantuch

W październiku ubiegłego roku, z okazji otwarcia Galerii Beksińskiego w NCK, zespół Art Color Ballet przygotował spektakl „Kryptonim 27”. Jakim „kluczem” kierowała się Pani, wybierając dzieła Beksińskiego, które miały posłużyć jako materiał do przygotowania scenariusza?

Zapoznałam się z całą literaturą, dotyczącą Beksińskiego i spróbowałam zrozumieć jego zainteresowania i sposób interpretacji. Bardzo pomogły mi opowiadania i jego bogate zainteresowania różnymi środkami wyrazu. Potem pozostało wybrać konkretne prace z jego twórczości, a że jego dorobek jest ogromny, to było to najtrudniejsze zadanie. Nie da się ukryć, że większość jego obrazów mocno pobudza wyobraźnię.

Wkrótce w Nowohuckim Centrum Kultury przypomnicie kolejny spektakl, tym razem inspirowany kulturą Słowian – „Preludium Słowiańskie”. Czy z uwagi na fakt, że Słowianie też malowali na ciele, choćby twarze przed bitwą, można pokusić się o stwierdzenie, że to powrót do korzeni – do początków bodypaintingu?

Na pewno, myśląc o Słowianach, nie kojarzy nam się malowanie twarzy czy ciała, jednak forma malowania, którą zastosowaliśmy w „Preludium Słowiańskim”, jest bardzo bliska ziemi, ludowi, który jest związany z naturą i przemianami pór roku. Bodypainting, kostiumy i scenografia pomogły w sposób ciekawy określić charakter postaci, w tym przypadku tancerzy, muzyków i wokalistek, współtworzących spektakl.

Ile w dniu występu trwają przygotowania przed wyjściem na scenę? Sam proces wykonywania malowideł na ciele jest przecież czasochłonny.

Czas przygotowania zależy od skomplikowania projektu, najczęściej charaktryzacja trwa od 2 do 5 godzin. Sporo zależy też od tego, ile osób maluje i czy model jest cierpliwy. Aktualnie mamy grupę 12 bodypainterów, często dołączają też do nas do pomocy praktykanci charakteryzacji i plastycy, chcąc szlifować swój warsztat. Pomagają też próbne sesje, które często testujemy w naszym studio.

Fot. Andrzej Janikowski
Fot. Andrzej Janikowski

Podczas widowisk artyści wykonują nieraz różne akrobacje – jaki to ma wpływ na wygląd malowideł na ich ciele?

Niestety, malowidła są bardzo nietrwałe. Malujemy kilka godzin, a to może ulec zniszczeniu w przeciągu kliku minut – to zależy od potliwości tancerzy, a także techniki tańca czy akrobacji. Czasami podczas spektaklu cała grupa bodypainterów czeka za kulisami, aby zrobić artystom poprawki lub zupełnie przemalować bodypainting do kolejnej sceny. Za kulisami jest u nas bardzo ciekawie.

W przyszłym roku Art Color Ballet będzie obchodził 20-lecie działalności. Czy planujecie już z tej okazji jakieś szczególne widowisko?

Na pewno przygotujemy z tej okazji coś specjalnego. Premiera naszego pierwszego spektaklu odbyła się 22 kwietnia 1998 roku – to Dzień Ziemi. A ponieważ uwielbiam energię Ziemi i natury, może uda się stworzyć widowisko, które uczci obydwa święta.

Na Waszym profilu na FB pojawiło się ogłoszenie, że poszukujecie nowych członków zespołu. Jakie są stawiane wymagania?

Talent, otwartość, pracowitość. Oczywiście inne są wymagania dla malarzy, inne dla tancerzy i performerów. Zapraszam serdeczne do współpracy, nadsyłajcie zgłoszenia na art@baletcolor.pl – może kolejny spektakl będzie z Waszym udziałem.

Bardzo dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała
Anna Piątkowska-Borek

 

Fot. Andrzej Janikowski

BRAK KOMENTARZY