Wyrusz Drewnianym Szlakiem

Wyrusz Drewnianym Szlakiem

PODZIEL SIĘ

Jura Krakowsko-Częstochowska kojarzy się przede wszystkim z soczystą zielenią poprzetykaną gdzieniegdzie wapiennymi ostańcami i urwiskami. Nie wszyscy wiedzą, że przebiega przez nią również szlak architektury drewnianej.

Szlak ten powstał, by ocalić od zapomnienia perełki architektury drewnianej – kościoły, cerkwie, przydrożne kapliczki, chałupy, dworki, leśniczówki, karczmy czy pałacyki – które stanowią najcenniejsze zabytki kultury ludowej. Na szlaku zdecydowanie dominują obiekty architektury sakralnej.

Budowle same w sobie są niezwykle interesujące i różnorodne. Do ich budowy użyto rozmaitych gatunków drewna – modrzewia, sosny, jodły. Najstarsze pochodzą nawet z XV w., ale są na szlaku również kościoły zbudowane w ubiegłym stuleciu Dzięki temu, że powstały w różnym czasie i miejscach, reprezentują przeróżne style – są więc świątynie gotyckie i barokowe, w stylu śląsko-małopolskim czy szwajcarsko-ojcowskim. Wiele z nich ma dzwonnice.

Nie mniej atrakcyjne są ich wnętrza i wyposażenie, niejednokrotnie jeszcze starsze niż mieszczące je budynki. Można tam znaleźć posągi i obrazy przestawiające świętych, Matkę Boską czy Chrystusa, a także bogato dekorowane stalle, chrzcielnice, kropielnice, świeczniki i krucyfiksy. Ściany zdobią polichromie przedstawiające wizerunki świętych, sceny pasyjne i maryjne, a także lizeny oraz inne kunsztowne detale ciesielskie.

Z niektórymi wiążą się ciekawe historie. Dobrym przykładem jest tu Kaplica św. Józefa Rzemieślnika w Ojcowie, która zwana jest też – ze względu na swą lokalizację na filarach osadzonych w dnie Prądnika – Kaplicą na Wodzie. Mówi się, że mieszkańcy przebudowali na kaplicę dawne łazienki zdrojowe, aby obejść zarządzenie cara Mikołaja II, które zakazywało budowania obiektów sakralnych na ziemi ojcowskiej.

W innych znajdują się cudowne przedmioty. Chociażby krucyfiks umieszczony na kracie kaplicy św. Anny w kościele Matki Bożej Różańcowej w Boronowie. Według miejscowych podań wiszący na nim Chrystus powoli przymyka oczy i zamknie je ostatecznie w dniu końca świata. Mówi się też, że pewnego razu pod tym krzyżem złożono ciało dziewczynki, która utonęła w pobliskim stawie. Ponoć dzięki modlitwom dziecko ożyło a parafianie z wdzięczności przenieśli krzyż do centralnej części kościoła, na chór. Kiedy jednak przyszli następnego dnia do świątyni, krzyż – przez nikogo nie ruszany – wisiał znowu na swoim starym miejscu.

Warto podążyć szlakiem architektury drewnianej, by obejrzeć to wszystko na własne oczy i na własnej skórze odczuć niesamowitą atmosferę tych miejsc.

Strona projektu: http://refleksjatv.pl/jurajska-kraina/
Profil FB projektu: https://www.facebook.com/JurajskaKraina

BRAK KOMENTARZY