Odeszła od nas, ale nie z naszej pamięci

Odeszła od nas, ale nie z naszej pamięci

PODZIEL SIĘ

Kilka dni temu pożegnaliśmy wybitną artystkę – Danutę Szaflarską. Pamięć o niej zostanie jednak na zawsze.

Danuta Szaflarska urodziła się 6 lutego 1915 roku w Małopolsce – dokładnie w Kosarzyskach (dziś jest to osiedle Piwnicznej-Zdrój w powiecie nowosądeckim). W latach trzydziestych XX wieku przeprowadziła się do Warszawy, gdzie w 1939 roku ukończyła Państwowy Instytut Sztuki Teatralnej. Zadebiutowała w spektaklu „Szczęśliwe dni” w reżyserii Bronisława Dąbrowskiego. Podczas II wojny światowej najpierw występowała w Tetrze Polskim w Wilnie, później w teatrach konspiracyjnych. Podczas powstania warszawskiego była łączniczką, ale też organizowała koncerty dla walczących powstańców i cywilów.

W teatrze występowała przez całe życie. Tuż po wojnie grała na deskach Teatru Starego w Krakowie, później w Teatrze Kameralnym w Łodzi, a następnie na scenach niemal wszystkich teatrów w Warszawie (m.in. Teatr Współczesny, Teatr Narodowy, Teatr Dramatyczny, Teatr Rozmaitości).

Na ekranie zadebiutowała tuż po wojnie. W 1946 roku zagrała główną rolę w pierwszym powojennym polskim filmie – „Zakazane piosenki” Leonarda Buczkowskiego. Partnerował jej Jerzy Duszyński. Ta rola przyniosła jej sławę i miłość publiczności. Gdy dwa lata później Leonard Buczkowski kręcił komedię „Skarb”, również zatrudnił Szaflarską. W ten sposób aktorka stała się jedną z najbardziej znanych artystek powojennych.

Ale jej znane filmy to przecież nie tylko te z poczatkowych lat po wojnie. Wystąpiła m.in. w „Dolinie Issy” Tadeusza Konwickiego, „Korczaku” Andrzeja Wajdy, „Pokłosiu” Władysława Pasikowskiego, w „Przedwiośniu” Filipa Bajona, czy filmie „Janosik. Prawdziwa historia” Agnieszki Holland. Ostatnio w telewizji można było obejrzeć dramat, w którym zagrała główną rolę – „Pora umierać” w reżyserii Doroty Kędzierzawskiej.

Danuta Szaflarska występowała na scenie ponad 80 lat. To tylko dowód na to, jak bardzo kochała swoją pracę. Karierę artystyczną zakończyła zaledwie kilka miesięcy temu, w listopadzie 2016 roku.

Odeszła w wieku 102 lat. Zmarła 19 lutego 2017 roku. Pogrzeb artystki odbył się we wtorek 28 lutego w Warszawie. Urna z jej prochami spoczęła w Alei Zasłużonych na warszawskich Powąskach Wojskowych.

Danuta Szaflarska zdobyła wiele nagród i wyróżnień. Została także nagrodzona kilkoma odznaczeniami państwowymi: w 1954 roku otrzymała Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Nagrodę Państwową III stopnia, w 1967 – Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki II stopnia, w 1978 – Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, w 2005 – Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, w 2007 – Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” i w 2015 roku – Order Odrodzenia Polski.

***

Wiele słów Danuty Szaflarskiej zapamiętamy na zawsze:

„Ludzie często mnie pytają, co robić, aby tak długo żyć? Nie wiem. Ja niczego specjalnego nie robię. Po prostu kocham życie we wszystkich jego barwach, odcieniach i cieniach. Życie jest cudem. Zawsze.”

„Jestem zahartowana wojną, powstaniem. Cierpiałam głód mniej więcej przez 12 lat, bo i w czasie studiów, i podczas wojny, i w powstaniu. A po wojnie też się nie przelewało. To pewnie dlatego żyję tyle lat.”

„W kinie byłam pierwszy raz, mając 6 lat. Do dziś widzę tę lokomotywę z filmu braci Lumiere, która jedzie wprost na mnie. Zamykam oczy i wszystko wraca. To było dla mnie ogromne przeżycie.”

„Najtrudniejsze dla kobiety jest, jak kończy trzydzieści lat, bo wtedy wie, że opuszcza młodość. Tak stało się ze mną. A potem to już była tylko zabawa! 50, 70, 90!”

BRAK KOMENTARZY